Podbój świata śródziemnomorskiego spowodował załamanie się tradycyjnego ustroju rzymskiego. W pierwszych wiekach Rzym działał na zasadach miasta - państwa, którego cechą charakterystyczną była jednoroczność urzędów oraz bezpośredni udział obywateli w życiu politycznym państwa. Kiedy Rzym przeobraził się w imperium, podstawowe organy administracji państwowej zaczęły pracować źle. W sposób zasadniczy zaznaczyła się przewaga senatu nad innymi ciałami państwowymi - magistraturą i zgromadzeniami ludowymi. Bogate rody patrycjuszowskie w prowadzonych wojnach widziały możliwość powiększania swoich majątków, dlatego senat uchwalał coraz to nowe ustawy wojenne. Zupełnie inaczej na sprawę podbojów patrzyły zgromadzenia ludowe, tworzone przez chłopów, którzy w wojnach nie widzieli dla siebie żadnych korzyści, a raczej źródło nieszczęść osobistych i gospodarczych. Chłopi zaczęli odmawiać służby wojskowej. Wojsko straciło na dyscyplinie, wytrwałości i dzielności. W związku z tym koniecznością stały się reformy. Wzrastała ilość urzędników państwowych, pojawiły się nowe urzędy. Potrzeby wojenne wymusiły zmianę pełnienia urzędów przez jeden rok. Najpierw konserwatywny senat zgadzał się jedynie na wydłużanie pełnienia urzędu o pół roku. Niemożliwym było jednak przeskoczenie jakiegoś stopnia kariery urzędniczej. Pierwszym, który tę zasadę złamał był Publiusz Korneliusz Scypion, który z urzędu edyla otrzymał urząd prokonsula. Wytoczono mu wtedy proces i ustalono prawo o kolejności urzędów oraz przerwy pomiędzy nimi. Ponadto pełnienie poszczególnych urzędów było związane z wiekiem. Sytuacja ciągłych niebezpieczeństw zmuszała do łamania tego prawa. Senat liczył nadal 300 osób, ale coraz częściej zasiadali w nim byli urzędnicy. Jego władza była coraz znaczniejsza. Do senatu należały sprawy kultu religijnego, polityka zagraniczna Rzymu, zawieranie paktów pokojowych, ustalanie liczby wojska, rozdział prowincji pomiędzy urzędników, rozdział funduszy państwowych. Uchwały senatu miały moc ustawy. Senat strzegł swojej przewagi, chroniąc interesów niewielkiej, najbogatszej grupy społeczeństwa. Senat mógł nie dopuścić do uchwalenia wniosku, który był niekorzystny dla najbogatszych oraz ogłosić stan wyjątkowy w Rzymie, zawieszając działalność wszelkich urzędów, by zaprowadzić spokój w mieście. Wraz ze wzrostem znaczenia senatu i magistratury zmalało znaczenie zgromadzeń ludowych, centurialnych. Dokonano nowego podziału na tribus, których było teraz 35. Zmniejszono liczbę centurii pierwszej klasy do 70. Zgromadzenia ludowe straciły inicjatywę prawodawczą, trybuni stali się urzędnikami państwowymi. Coraz większe znaczenie na zgromadzeniach ludowych zaczęli odgrywać bezrobotni, zbiegli ze wsi do Rzymu Italikowie. Zaczęli oni sprzedawać swe głosy bogaczom rzymskim, ubiegającym się o urzędy. To stało się początkiem upadku republiki. Kolejną grupą, która zrodziła się w toku wojen, a która stanowiła dla Rzymu ciągłe zagrożenie, byli niewolnicy, zwłaszcza zajmujący się pasterstwem. Nie otrzymywali oni żadnego zaopatrzenia od panów, żyli w prymitywnych warunkach. Aby zdobyć konieczne do życia środki, napadali na osady. W 136 r. doszło do wybuchu powstania niewolników na Sycylii. Wojska rzymskie wysłane do stłumienia powstania poniosły tam klęskę, a to spowodowało rozszerzenie się powstania. Objęło ono tereny Attyki oraz Pergamonu. Te bunty niewolników były skierowane przeciwko Rzymowi. Udało się Rzymowi poprzez izolację poszczególnych ognisk powstańczych doprowadzić do stłumienia powstań, ale nie udało się zlikwidować oporu. W Rzymie coraz częściej zaczęto mówić o konieczności reform. Nikt jednak nie czuł się na siłach do ich przeprowadzenia - ani senat, ani arystokracja. Jedynym urzędem, który mógł podjąć reformy był trybunat ludowy. W 133 r. na trybuna ludowego został wybrany Tyberiusz Semproniusz Grakchus. Ten zaproponował reformę agralną. Chciał dokonać parcelacji ziemi państwowej, z których arystokracja mogła zachować dla siebie 125 ha, a z pozostałej ziemi miały być stworzone działki o wielkości 7,5 ha. Ziemię tą mieli otrzymać bezrolni chłopi. Reforma ta napotkała zdecydowany opór arystokracji. Kiedy Tyberiusz przedstawił na zgromadzeniu ludowym swój wniosek, jeden z trybunów na mocy posiadanego prawa złożył weto. To normalnie powodowało anulowanie wniosku. Tyberiusz jednak postanowił nie rezygnować i złożył wniosek o odwołanie przeciwnika z urzędu trybuna. Wniosek przeszedł, a następnie wrócono do projektu reformy agralnej, która też zyskała aprobatę. Sprzeciwili się senatorowie. Tyberiusz oskarżany był o chęć wprowadzenia monarchii. Sam zaczął rozszerzać swój projekt już nie tylko wśród mieszkańców Lacjum, ale także wśród Italików. To wywołało opór społeczeństwa. Tyberiusz postanowił jeszcze raz zabiegać o wybór na trybuna ludowego, choć prawo wymagało 10 lat przerwy. To potraktowano jako zamach na praworządność republiki. Wywiązały się walki i Tyberiusz zginął. Śmierć Tyberiusza nie zatrzymała reformy agralnej. Rozbudziła nadzieje chłopów. Wzrosła liczba obywateli, którzy mogli wykazać się posiadaniem majątku. Arystokracja nie dostrzegała nadal konieczności dalszych reform, twardo broniąc interesów swojej grupy. Z programem reform wystąpił wówczas brat Tyberiusza - Gajusz Semproniusz Grakchus. Jego program reform był znacznie szerszy i lepiej przygotowany. Postanowił zając się przede wszystkim kwestią władzy państwa rzymskiego, by osłabić pozycję senatu. Gajusz został wybrany trybunem w 123 r. Dążył do rozbicia jedności warstw posiadających - poróżnienia senatorów z ekwitami. Ekwici uzyskali prawo do zasiadania w sądach, a następnie dał im szerokie uprawnienia w ściąganiu podatków z prowincji azjatyckich. Przez kontynuowanie reformy agralnej zabezpieczył sobie poparcie chłopów. Chcąc pozyskać biedotę, wprowadził sprzedaż zboża dla niej po zaniżonej cenie. To sprawiło jednak, że rynek miejski był nasycony tanim towarem, a chłop nie mógł sprzedać swoich produktów po właściwej cenie. Wprowadził także Gajusz ustawę wojskową, która ograniczała władzę dowódców. Wszelkie wprowadzane reformy skupiły wokół Gajusza Grakcha znaczną część społeczeństwa. Jednak ponowna próba sięgnięcia po urząd trybuna wywołała opór. Kiedy wystąpił z projektem nadania obywatelstwa sprzymierzeńcom, spotkało się to z opozycją. Drugi sprzeciw wywołał projekt stworzenia kolonii zamorskiej na terenach dawnej Kartaginy. Senatorom udało się przeciągnąć na swą stronę ekwitów. Gajusz nie zdołał objąć urzędu trybuna po raz drugi. Senat postanowił przystąpić do rozprawy z Gajuszem. Wysunięto wniosek o skasowaniu kolonii w Kartaginie. Przypadkowe zabójstwo obywatela rzymskiego pozwoliło senatowi na wprowadzenie stanu wyjątkowego dla zaprowadzenia porządku w mieście. Zwolennicy Gajusza obsadzili Awentyn, ale ponieśli klęskę, a sam Gajusz Grakchus kazał się zabić towarzyszącemu mu niewolnikowi. Senat wychodził z tych walk zwycięsko. Nie oznaczało to jednak wzmocnienia republiki. Celem senatu stało się zniesienie reformy agralnej. Zakazano dalszej parcelacji ziemi państwowej i uchylono zasadę dziedziczności działek. W 107 roku został wybrany konsulem Mariusz. Przeprowadził on reformę armii. Do armii obok bogatych wprowadził także biedotę. Ta, za służbę w armii, miała otrzymywać ziemię. Armia rzymska stała się armią zawodową. Coraz większą rolę w armii zaczął odgrywać wódz, dla którego armia mogła stać się narzędziem w walce z senatem. Aby zdobyć ziemię dla weteranów koniecznym stało się założenie kolonii w prowincjach. To jednak wywołało opór ekwitów. Powstały zamieszki, a Mariuszowi, jako urzędującemu konsulowi, zlecono zaprowadzenie porządku w prowincjach. Mariusz stłumił bunty, ale jego autorytet został podkopany. Wzmocniona została ponownie pozycja senatu. Walki wewnętrzne zmusiły Rzym do nadania obywatelstwa tzw. sprzymierzeńcom - mieszkańcom Italii. W miarę rozszerzania swego panowania nad światem śródziemnomorskim, wzrastała w Rzymie liczba niewolników. Bezwzględna ich eksploatacja w wielkich latyfundiach ziemskich wywoływała powstania. Niewolnicy zaczęli być także zatrudniani w innych dziedzinach życia, niektórzy posługiwali się nimi w operacjach finansowych. Najciężej wyglądał los gladiatorów - niewolników kształconych w specjalnych szkołach. Walki gladiatorów na arenie cyrkowej pasjonowały widzów, którzy lubowali się w krwawych widowiskach. W jednej ze szkół gladiatorskich w Kapui zawiązał się spisek, na czele którego stanął Spartakus - Trak. Spartakus służył początkowo w armii rzymskiej, gdzie nabył zdolności wojskowych. Pod jego dowództwem grupa gladiatorów zbiegła z Kapui (73) i schroniła się na zboczach Wezuwiusza. Pod komendę zaczęli zgłaszać się niewolnicy zbiegli z wielkich latyfundiów. Pomyślne walki prowadzone z oddziałami rzymskimi rozszerzały obszar objęty powstaniem. Armia niewolnicza liczyła ok. 60 tysięcy ludzi, jej słabością jednak była różnorodność etniczna, która powodowała liczne podziały. Spartakus rozbił wojska dwóch konsulów, wywołał panikę w Rzymie i przedarł się do Galii Nadpadańskiej, chcąc wyprowadzić niewolników z Italii. Nie wszyscy jednak chcieli opuszczać Italię. Dlatego Spartakus zawrócił, ponownie przemierzył całą Italię, by dotrzeć na południe, gdzie warunki bytowania były korzystniejsze. Zamierzał następnie przedostać się na Sycylię, by połączyć się z tamtejszymi niewolnikami, ale plan się nie powiódł. Rzym natomiast zbierał siły do rozprawy ze Spartakusem. Na czele wyprawy stanął Lucjusz Licyniusz Krassus. Do ostatecznego starcia doszło w Apulii. Spartakus zginął, a sześć tysięcy niewolników wziętych do niewoli kazał Krassus ukrzyżować wzdłuż Via Apia w Rzymie dla odstraszenia. (71) Chociaż powstanie Spartakusa upadło, skutki jego były znaczące dla całego Rzymu. Właściciele niewolników ponieśli znaczne straty. Zmianie uległa polityka właścicieli wobec niewolników. Zaczęła zmniejszać się rola niewolników w gospodarce rzymskiej.
|