Kilka metrów pod ziemią, w spokojnej dzielnicy Rzymu, spoczywają szczątki bohaterów dramatycznych wydarzeń Kto tak naprawdę leży w rzymskich katakumbach? Ofiary nagłej epidemii sprzed dziewiętnastu wieków czy może pierwsi męczennicy chrześcijaństwa?Wszystko zaczęło się od banalnego zdarzenia, do którego doszło latem 2003 roku w ogrodzie na obrzeżach Rzymu, jakieś pięć kilometrów od centrum miasta.
źródło: Le Monde
Kilka metrów pod ziemią, w spokojnej dzielnicy Rzymu, spoczywają szczątki bohaterów dramatycznych wydarzeń Kto tak naprawdę leży w rzymskich katakumbach? Ofiary nagłej epidemii sprzed dziewiętnastu wieków czy może pierwsi męczennicy chrześcijaństwa?Wszystko zaczęło się od banalnego zdarzenia, do którego doszło latem 2003 roku w ogrodzie na obrzeżach Rzymu, jakieś pięć kilometrów od centrum miasta. Po poważnej awarii kanalizacji prywatny teren został zalany wodą – zaczyna swą opowieść Raffaella Giuliani z Papieskiej Komisji Archeologii Sakralnej. Działka znajdowała się w okolicach katakumb świętych Piotra i Marcelina, tuż obok majestatycznego mauzoleum Heleny, zbudowanego przez cesarza Konstantyna Wielkiego (272-337) na cześć jego matki. Papieska Komisja natychmiast wysłała na miejsce swoich ekspertów, którzy uprzątnęli teren, wydobywając na światło dzienne kompleks niezbadanych dotąd sal katakumb. Na podłodze leżały kości 3-4 tys. osób. W 2005 roku wykopaliska zostały powierzone grupie francuskich archeologów (…).
– Na początku chodziło o to, by ściągnąć nas na miejsce, żebyśmy wytłumaczyli ewentualną masakrę, a później równie szybko odjechali. Wszystko potoczyło się jednak zupełnie inaczej – opowiada badaczka Dominique Castex (z CNRS, Narodowego Centrum Badań Naukowych), jedna z osób nadzorujących wykopaliska. Pozornie wszystko mogłoby mieć proste wytłumaczenie. W końcu to naturalne, że w zapomnianych salach katakumb znajduje się kości. Powszechnie wiadomo, że między połową III a końcem IV wieku pierwsi chrześcijanie używali sześćdziesięciu rzymskich katakumb jako cmentarzy. To, co kiedyś było cysternami wykutymi w skale czy kamieniołomami, zostało przekształcone w sieć wielokilometrowych galerii, przecinających się na dwóch lub trzech poziomach, o głębokości dziesięciu metrów. W ścianach tego labiryntu wykuto tzw. loculi – rodzaj prostokątnych zagłębień, gdzie niegdyś składano ciała zmarłych.
Często są to najprawdziwsze grobowce, które zostały przez przyszłych lokatorów wyczyszczone i bogato udekorowane. Według oceny jednego z najlepszych znawców tematu, Jeana Guyona (CNRS) w samych katakumbach świętych Piotra i Marcelina zostało pochowanych blisko 25 tys. zmarłych.
Jednak odkryte w 2003 roku cmentarzysko w żaden sposób nie przypomina grobów chrześcijańskich z III czy IV wieku. Po pierwsze, jak wyjaśnia Dominique Castex, "datowanie węglem 14C jednego z ciał wskazuje na okres między 80 a 132 rokiem naszej ery", a więc poprzedzający czasy, gdy podziemia przekształcono w chrześcijańskie nekropolie.
Wszystko przemawia za tym, że ciała zmarłych zostały złożone w starych cysternach lub zagłębieniach kamieniołomów. No właśnie: złożone czy rzucone? – Stan zakonserwowania delikatnych połączeń międzykostnych wskazuje, że zwłoki umieszczono tu w tym samych czasie. Gdyby część z nich rzucono na rozkładające się już ciała, te małe złączenia byłyby w nieładzie, a tak nie jest – tłumaczy badaczka.
Zwłoki zostały więc ułożone warstwa na warstwie w niedługim odstępie czasu. – Leżały na krzyż, głowa-nogi, według osi północ-południe lub wschód-zachód – opowiada Castex. Pokryte były białawym proszkiem. Czyżby było to palone wapno? – Analizy wykazały, że chodzi o gips – uściśla szefowa wykopalisk. Fizyczno-chemiczne badania szczątek kryją jeszcze jedną niespodziankę: na ciałach zmarłych znaleziono ślady bursztynu z dalekiego Bałtyku zmieszane z inną żywicą pochodzenia roślinnego, której skład jest jeszcze analizowany. Taka "pseuomumifikacja" została udokumentowana po raz pierwszy. Nicolas Laubry, członek Szkoły Francuskiej w Rzymie, potwierdza, że metoda ta jest niespotykana, "tym bardziej, że w tamtych czasach największą popularnością cieszyło się palenie zwłok, a grzebanie ciał było w Rzymie zjawiskiem marginalnym.
Kim są sami zmarli? – To przede wszystkim młodzi ludzie – odpowiada Philippe Blanchard z Narodowego Instytutu Badań Archeologii Prewencyjnej, współodpowiedzialny za nadzór wykopalisk. Osoby te prawdopodobnie nie należały do najniższych warstw społecznych, gdyż całuny, którymi były okryte, ozdobiono złotymi nićmi… Czy to możliwe, że chodzi o grupę męczenników zabitych za czasów Domicjana (81-96) lub Trajana (98-117)?
Hipoteza jest tym bardziej kusząca, że zaledwie jedna ściana dzieli jedną z głównych galerii katakumb świętych Piotra i Marcelina od szeregów nowo odkrytych sal. Na ścianie tej widać resztki fresku przywodzącego na myśl kult grupy męczenników. Pochodzi on z VI lub VII wieku, czyli z czasów, gdy rzymskie katakumby były licznie odwiedzane przez pielgrzymów. W dodatku tuż obok fresku znajduje się kolumna, na której pielgrzymi mogli składać ofiary.
Niestety, hipoteza ta została już obalona. Rzekome ofiary męczeństwa nie mają żadnych stygmatów i nie wydaje się, by kiedykolwiek były poddawane torturom. – Najbardziej prawdopodobna hipoteza w chwili obecnej mówi o ofiarach kilku epidemii – mówi Philippe Blanchard. Co się zaś tyczy starannie przygotowanych zwłok, "trzeba po prostu pamiętać, że zasady higieny w tamtych czasach nie były z pewnością takie, jak dziś sobie wyobrażamy myśląc o epidemii – tłumaczy Castex.
A więc nie są to również męczennicy, raczej ofiary jakiejś nagłej choroby. Komu w takim razie składano hołd poprzez fresk na ścianie i ołtarz w formie kolumny wotywnej? Jean Guyon ma na ten temat własne zdanie. – Możliwe, że chcąc przedłużyć czy powiększyć galerię, chrześcijanie napotkali te sale i mogli pomyśleć, iż złożone w nich zwłoki są szczątkami męczenników żyjących na długo przed nimi – przekonuje.
Co w takim wypadku mieli zrobić? Odnowić mur, by zmarli mogli spoczywać w spokoju, pozwalając jednocześnie pielgrzymom składać ofiary po drugiej stronie ściany i oddawać cześć tym, o których myśleli, że są jednymi z pierwszych chrześcijańskich męczenników… Najwyraźniej przed wiekami ludzie też zadawali sobie pytanie o tożsamość nieznajomych, których pochowano w katakumbach świętych Piotra i Marcelina. |