Brytyjski portret Napoleona Bonaparte na nowo ożywił dyskusję wokół autentyczności szczątków cesarza spoczywających w grobowcu w Paryżu. Bruno Roy-Henry, historyk, jeden z głównych wyznawców teorii spiskowej dotyczącej ciała Napoleona mówi, że pochodzący z 1815 r. obraz przedstawiający cesarza w drodze na wyspę św. Heleny ukazuje bliznę po lewej stronie jego twarzy.
źródło: The Times
Brytyjski portret Napoleona Bonaparte na nowo ożywił dyskusję wokół autentyczności szczątków cesarza spoczywających w grobowcu w Paryżu. Bruno Roy-Henry, historyk, jeden z głównych wyznawców teorii spiskowej dotyczącej ciała Napoleona mówi, że pochodzący z 1815 r. obraz przedstawiający cesarza w drodze na wyspę św. Heleny ukazuje bliznę po lewej stronie jego twarzy. Nie widać jej ani na żadnym z francuskich portretów ani na oficjalnej masce pośmiertnej wystawionej teraz w paryskim Muzeum Wojska.
Namalowany przez Charlesa Locke’a Eastlake’a obraz przedstawia Napoleona na pokładzie okrętu HMS Bellerophon. Ten jedyny portret cesarza stworzony przez brytyjskiego malarza "z natury" jest wystawiony w National Maritime Museum w Greenwich w Londynie. Roy-Henry twierdzi, że identyczną bliznę widać na innej masce pośmiertnej Napoleona, będącej niegdyś w posiadaniu brytyjskiego ośrodka badawczego Royal United Services Institute (RUSI), a następnie sprzedanej na aukcji w domu aukcyjnym Sotheby w 2004 r. (kupił ją anonimowy Amerykanin). Autentyczność szczątków Napoleona Bonaparte była podawana w wątpliwość przez miłośników teorii spiskowych już od 1840 r., kiedy – 19 lat po śmierci – zostały ekshumowane przez Brytyjczyków na wyspie św. Heleny. Podejrzenia nasiliły się w ciągu ostatnich pięciu lat, gdy francuskie władze nie zgodziły się przeprowadzenie badań DNA ciała złożonego w grobie w Paryżu.
Roy-Henry i jego współpracownicy uważają, że Brytyjczycy usunęli ciało Napoleona, a w grobie na św. Helenie złożyli szczątki Jeana-Baptiste Ciprianiego, jego osobistego służącego i zarządcy domu. Wielu badaczy sądzi, że maska wystawiona w Paryżu ukazuje twarz zbyt młodą, nieprzypominającą dosyć korpulentnego pod koniec życia Napoleona, który – przynajmniej oficjalnie – umarł na raka.
Roy-Henry przyznaje, że także "brytyjska" maska pośmiertna cesarza budziła wiele wątpliwości. Zanim w 1947 r. brytyjski milioner Charles Alder podarował ją instytutowi RUSI, znajdowała się w rękach znanego oszusta.
– Blizna widoczna na angielskim portrecie jest mocnym dowodem autentyczności tej maski – twierdzi historyk. – Uważamy, że ta "brytyjska" ukazywała prawdziwą twarz Napoleona, natomiast wystawiona w Paryżu nie jest autentyczna. Najlepiej byłoby, gdyby jak najszybciej usunięto ją z ekspozycji.
Paryskie Muzeum Wojska w odpowiedzi wystosowało komunikat mówiący, że autentyczność wystawionej maski pośmiertnej nie budzi wątpliwości. Podkreślono w nim także, że nie ma powodów, aby uznawać za wiarygodne "…twierdzenia podejrzliwych teoretyków, którzy wykorzystują sierpień (miesiąc urodzin Napoleona, ale też czas kanikuły – przyp. Onet), by na nowo analizować stare teorie spiskowe na temat śmierci cesarza".
Inna hipoteza, powracająca w wielu współczesnych książkach i badaniach, mówi, że Napoleon nie umarł śmiercią naturalną. Wielu uważa, że został otruty arszenikiem lub ołowiem, który podawali mu albo Brytyjczycy, albo pewien zazdrosny mąż. Jedna z opinii głosi, że zatrucie było przypadkowe: Napoleon wdychał po prostu opary ołowiu będącego składnikiem farby do tapet lub rur kanalizacyjnych. |