Seria niezwykłych odkryć w Dmanisi, średniowiecznym gruzińskim miasteczku, umożliwiła zebranie sensacyjnej kolekcji szczątków i napisanie od nowa części naszej historii Uczeni wymyślili mu osobną nazwę Homo georgicus – człowiek gruziński. Ale w ten sposób nie rozwiązali trudnych problemów klasyfikacyjnych. O naszym praprzodku z Kaukazu wiemy na pewno tylko tyle, że był bardziej prymitywny niż Homo erectus. Archeolodzy z Dmanisi wierzą, że w najbliższych latach dowiedzą się o nim więcej.
źródło: onet.pl.
Seria niezwykłych odkryć w Dmanisi, średniowiecznym gruzińskim miasteczku, umożliwiła zebranie sensacyjnej kolekcji szczątków i napisanie od nowa części naszej historii Uczeni wymyślili mu osobną nazwę Homo georgicus – człowiek gruziński. Ale w ten sposób nie rozwiązali trudnych problemów klasyfikacyjnych. O naszym praprzodku z Kaukazu wiemy na pewno tylko tyle, że był bardziej prymitywny niż Homo erectus. Archeolodzy z Dmanisi wierzą, że w najbliższych latach dowiedzą się o nim więcej.
Prawie dwa miliony lat temu życie było jedną wielką przygodą. Aby zdobyć pożywienie, ludzie musieli odbywać długie wędrówki narażając się przy tym na niebezpieczeństwo, że sami skończą jako posiłek dla straszliwych bestii. W tych odległych czasach grupa naszych prehistorycznych przodków (z którymi utożsamiamy się, mimo iż byli od nas niżsi, bardziej owłosieni i zdecydowanie prymitywniejsi) postanowiła opuścić Afrykę, gdzie dotąd zamieszkiwała. Wędrowcy dodarli do pewnego zakątka w górach Kaukazu – od tej pory to tam wiedli oni swój pasjonujący żywot, którego stałym elementem był ryzykowny sport polegający na podkradaniu mięsa największym drapieżnikom tamtych czasów, tygrysom szablozębnym. Wystarczy spojrzeć na ich długie kły, zachowane w postaci skamielin, aby wyobrazić sobie, że zwierzęta owe nie puszczały płazem takich „figli”. Z całą pewnością tygrysy szablozębne w znacznym stopniu przyczyniły się do rozwoju u ludzi umiejętności biegania. (…)
Seria niezwykłych odkryć w Dmanisi, średniowiecznym gruzińskim miasteczku, umożliwiła zebranie sensacyjnej kolekcji szczątków – w tym kilku czaszek – i napisanie od nowa części naszej historii. Fakt, że wczesny rozwój człowieka odbywał się na Kaukazie, ma swoją poetycką logikę. To właśnie tam, zgodnie z mitologią grecką, Zeus przykuł Prometeusza do skały, karząc go za to, że dał ludziom ogień. John Desmond Clark, wielki paleontolog zmarły w 2002 roku, kilka lat temu w rozmowie z dziennikiem „El País” cytował z przejęciem fragment „Prometeusza w okowach” Ajschylosa. Z tych kilku wersów wynika, że ogień, o którym mowa, był w rzeczywistości płomieniem wiedzy. To właśnie dzięki niemu staliśmy się istotami myślącymi.
W tej antycznej tragedii Prometeusz mówi:
„Posłuchajcie (...) o czynie Tym moim, który głupich na mędrców przemienił I ducha w nich rozbudził. (...). Posiadali oczy, A przecież niczym ślepcy chodzili w omroczy; I słysząc nie słyszeli. Niby widma senne, Mieszali wszystko razem” (Fragment w przekładzie Jana Kasprowicza – przyp. Onet)
Ten poruszający wizerunek jak najbardziej pasuje do hominidów z Dmanisi (Homo georgicus). Według jednej z wielu hipotez to oni opuściwszy góry Kaukazu rozprzestrzenili się i skolonizowali Europę i Azję, dając początek naszemu gatunkowi. (...)
Może się to wydawać dziwne, że podróż w czasie do epoki gruzińskich pramyśliwych zaprowadzi nas do Sabadell, miasteczka położonego 20 kilometrów od Barcelony. Samo miejsce nie ma w sobie nic szczególnego. Ale to tu mamy spotkać z Hiszpanem, który odegrał kluczową rolę w odsłanianiu tajemnic Dmanisi. Paleontolog Jordi Agustí od samego początku uczestniczył w pracach międzynarodowego zespołu pracującego na kaukaskich wykopaliskach. Jest też współautorem książki „Od Jeziora Turkana do Gór Kaukazu”, którą napisał wspólnie z kierującym wykopaliskami Davidem Lordkipanidze. On sam także przez jakiś czas pracował w terenie, znosząc niewyobrażalne zimno i upały. (...)
„Gruzja leży w południowej części Kaukazu – opowiada archeolog. – Graniczy z Turcją, Armenią, Rosją i Azerbejdżanem. Pod względem geograficznym stanowi część Azji, chociaż niektórzy twierdzą, że należy do Europy. W każdym razie sami Gruzini uważają się za stuprocentowych Europejczyków. Tworzą prawosławną enklawę wśród państw islamskich, a ich mentalność jest bliska Zachodowi. Ja osobiście chętnie myślę o Gruzji jako o bramie do Europy”. (…)
W starożytności kraina ta znalazła się pod wpływami rzymskimi. Co ciekawe, środkową jej część nazywano wówczas Iberią. (Obie Iberie, położone na dwóch przeciwległych krańcach starożytnego świata, miały jedną cechę wspólną: pokaźne kopalnie złota. Dziś obie cieszą się jeszcze innym bogactwem – wielkimi znaleziskami archeologicznymi. To w gruzińskim Dmanisi i w hiszpańskim Atapuerca znaleziono szczątki prastarych hominidów).
Dmanisi leży około 85 kilometrów na południe od Tbilisi. Na terenie otoczonej murami starej cytadeli od dłuższego czasu prowadzi się wykopaliska archeologiczne. W latach 80. na stanowisku z okresu średniowiecza wydobyto niespodziewanie kilka ogromnych kości. Do Dmanisi zjechali wtedy specjaliści od prehistorii. Z wnętrzności ruin wyłoniły się zadziwiające okazy fauny: słonie, nosorożce, olbrzymi struś... „Uczeni doszli do wniosku, że ruiny znajdowały się na złożach skamielin z okresu plejstocenu. Powołano specjalny zespół do ich zbadania” – opowiada hiszpański archeolog. (...)
„W Dmanisi znajduje się zadziwiająca ilość zachowanych szczątków, szczególnie czaszek. Mamy ich tu aż pięć. Znaleziono również szczątki kręgosłupów, kości ramion, rąk i nóg. W sumie zidentyfikowano ponad pięćdziesiąt fragmentów kości należących do pięciu różnych osobników, którzy żyli w tym samym okresie. Chociaż myślimy o jednolitej populacji, skamieniałe szczątki świadczą o bardzo różnych cechach tych osobników – niektóre z nich są bardziej archaiczne od pozostałych. Być może mamy do czynienia z dymorfizmem płciowym w obrębie tego samego gatunku. Niewykluczone jednak, że odnaleźliśmy przedstawicieli dwóch różnych gatunków, co bardzo skomplikowałoby sprawę. Oznaczałoby to bowiem, że z Afryki do Azji przywędrowały w tym samym czasie dwa różne gatunki hominidów. My, naukowcy, zawsze szukamy prostych rozwiązań. Jednak rzeczywistość wcale nie musi odpowiadać naszym życzeniom. Często jest wręcz przeciwnie”.
Uczeni spierają się, dlaczego skamieniałe szczątki ludzkie występują w Dmanisi w tak dużej ilości. „Podejrzewamy, że jest to skutek działania drapieżników – twierdzi Agustí. – Hominidzi mogli paść ofiarą tygrysów szablozębnych. Widzi pan – mówi biorąc do ręki model czaszki – te dwie dziury odpowiadają dokładnie kształtowi i rozmiarom kłów owych zwierząt”. Czyżby te bestie zabiły kogoś przewiercając mu czaszkę? „Raczej nie, bardziej prawdopodobne jest, że ciągnęły w ten sposób martwe ciało”. A może chciały dostać się do mózgu, żeby go zjeść? „Nie, nie. W odróżnieniu od hien, tygrysy szablozębne nie były zainteresowane zawartością czaszki i nie potrafiły jej wydobyć. To by wyjaśniało, dlaczego czaszki z Dmanisi są tak dobrze zachowane”. Paleontolog uderza delikatnie palcami w czaszkę, która wydaje głuchy dźwięk. „Prawdopodobnie w Dmanisi natrafiliśmy na legowisko tygrysów. Znajdujemy tu szczątki różnych przedstawicieli fauny: jeleni, koni i właśnie hominidów”. (...)
Nasi przodkowie żyjący w lasach podpatrywali polujące drapieżniki. Widząc tygrysa, który pożera swoją zdobycz, czekali, aż zaspokoi głód, po czym wychodzili z ukrycia i starali się pożywić resztkami. Działali w pośpiechu, próbując uszczknąć jak najwięcej mięsa w jak najkrótszym czasie. Jeśli tygrys złapał jednego z nich, pozostali członkowie grupy zyskiwali więcej cennego czasu. „Złapał kulawego – mówili sobie zapewne – korzystajmy z okazji”. Jordi Agustí nie zgadza się jednak z tą tezą. „Wydaje się, że właśnie w Dmanisi mamy do czynienia z najstarszym w historii przykładem ludzkiej solidarności – mówi. – Jedna ze znalezionych tam czaszek, odkryta w 2002 roku, należała do starego, bezzębnego osobnika. Inni musieli go karmić, inaczej umarłby z głodu. Stracił zęby na rok lub dwa przed śmiercią. Utrzymywanie go przy życiu musiało oznaczać całkiem niepotrzebne koszty, zwłaszcza w tak surowym środowisku. Nie potrafimy wyjaśnić, dlaczego inni nie pozwolili mu umrzeć. Najwyraźniej naszych przodków już wtedy łączyły więzi uczuciowe. Albo starzec był im na swój sposób potrzebny: znał technologię wyrobu narzędzi lub wiedział o sprawach ważnych dla całej społeczności – tak jak stare słonie, które potrafią odnaleźć wodę podczas suszy”. (...)
Do jakiej dokładnie grupy należeli hominidzi z Dmanisi? „To jedno z najważniejszych pytań – uśmiecha się Agustí. – Kiedy w 2000 roku odnaleziono wielką szczękę, naukowcy postanowili stworzyć nowy gatunek, Homo georgicus. To jednak nie rozwiązało problemu, pozwalało jedynie go ominąć. Uważa się, że mamy tu do czynienia z gatunkiem wcześniejszym niż Homo erectus. Odznaczał się on charakterystyczną budową i bardzo małą pojemnością czaszki: zaledwie 600 centymetrów sześciennych. U przedstawiciela gatunku Homo erectus było to 800 centymetrów sześciennych, a u Homo sapiens 1 500. Podstawowe przesłanie Dmanisi jest jasne: pierwszymi hominidami, którzy wyszli z afrykańskiej kolebki, nie byli przedstawiciele gatunku Homo erectus (a ściślej Homo ergaster) o szczupłej budowie ciała i dobrze rozwiniętych mięśniach, ale dużo bardziej prymitywni przedstawicie Homo habilis lub zbliżonego do niego gatunku”. Oznacza to, że tę wielką podróż rozpoczęli już pierwsi przedstawiciele gatunku Homo, pod wieloma względami przypominający jeszcze australopiteka. Osobnicy w stadium bardziej zaawansowanego rozwoju wyruszyli ich śladami znacznie później. (...)
Chcąc wyjaśnić to zjawisko, Jordi Agustí i David Lordkipanidze proponują „hipotezę padlinożerców”. Pierwsi hominidzi, którzy około dwóch milionów lat temu wyruszyli z Afryki na północ, uciekali od zmieniającego się świata, gdzie życie, jakie dotychczas prowadzili, stało się niemożliwe. Z powodu zmian klimatycznych sawanna zajmowała coraz większe połacie ziemi, nie można już było żerować na cudzej zdobyczy w lesie, a potem ratować się ucieczką na drzewo. Co więcej, w tym nowym środowisku zabrakło też miejsca dla tygrysów szablozębnych. Wyparły je inne gatunki kotów, lepiej przystosowane do polowania na otwartej przestrzeni, takie jak lwy czy lamparty. Afryka była pierwszym obszarem, na którym tygrysy szablozębne całkowicie wyginęły. Dlatego hominidzi wyruszyli na poszukiwanie lasów, gdzie schroniły się tygrysy. Na Kaukazie znaleźli dogodne dla siebie warunki życia „To była dla nich ziemia obiecana” – uważa Jordi Agustí. (…)
„Z Kaukazu hominidzi z Dmanisi wyruszyli dalej, w głąb Azji. Bardzo szybko skolonizowali cały kontynent: 1,4 miliona lat temu byli na Jawie, gdzie zaistnieli jako azjatycki Homo erectus”. Agustí uważa, że ziemie na Zachód od Kaukazu, czyli Europę, także skolonizowali potomkowie ludzi z Dmanisi. Nie da się jednak tego udowodnić ze względu na brak zachowanych szczątków na naszym kontynencie. Sam uczony przyznaje, że brak znalezisk w Europie jest bardzo dziwny.
Agustí przypuszcza, że prace w Dmanisi zajmą jeszcze wiele lat. „Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co nas tam jeszcze czeka. Dotąd każda odnaleziona skamielina była z jakiegoś powodu wyjątkowa. Odkryliśmy tu najstarsze ślady ludzkości poza Afryką – nic dziwnego, że każde kolejne znalezisko jest dla nas wielkim wydarzeniem. Czeka nas zapewne jeszcze wiele niespodzianek”. |