|
Czy to możliwe,
że czasy wiktoriańskie były wspaniałe? Przecież powszechnie
kojarzą się z ponurą atmosferą – warsztatami, pracą ponad
siły, wypadkami przy maszynach i slumsami, czyli z tradycyjnymi
winowajcami "dickensowskich warunków".Ale to
wszystko nieprawda. Ludzie epoki wiktoriańskiej byli pełni energii
– hałaśliwi, żarłoczni, uwielbiali jaskrawe kolory i kiepskie
żarty; byli sprawni fizycznie, sentymentalni, ale twardzi,
niekonwencjonalni oraz przekonani do reform i swobód.
Źródło: onet.pl
Popularny tygodnik nazywał się po prostu "Fun". Miłośnicy śliwkowego
puddingu i pantomimy, walk na pięści i edukacji, nasi przodkowie byli
przeciwieństwami posępnych, bezbarwnych karykatur nakreślonych przez
zazdrosnego Lyttona Stracheya siedemnaście lat po końcu ich epoki.
Mieli oni do czynienia z rzeczami wcześniej nieznanymi: ogromnymi
miastami, klęską głodu, masową produkcją, światowymi wojnami. Ale ich
reakcja na problemy była zdecydowana i skuteczna.
Czasy wiktoriańskie wyróżniała nie tyle praca dzieci, co obowiązkowa
edukacja; nie wypadki przy maszynach, ale ustawy dotyczące warunków i
bezpieczeństwa pracy; nie slumsy, ale eleganckie przedmieścia; nie
cholera, ale system kanalizacyjny (prace nad nim były zaawansowane
jeszcze przed latem Wielkiego Smrodu). Dowiadujemy się, że ludzie ci
żyli w lęku przed masami. Jak to możliwe, skoro dali im prawo głosu i
stykali się z nimi, chronieni jedynie przez konstabli, noszących nie
broń, lecz pałki? Wolność oznaczała, że każdy mógł kupić sobie rewolwer
lub uncję opium.
Pamiętajmy też, przeciw czemu buntowały się masy. Czartyzm, największy
ruch populistyczny, doprowadził do wielkich demonstracji i składania
petycji, ale nie do zamieszek. Jednak zamknięcie pubów w niedzielne
popołudnia, czego próbowano w 1855 roku, spowodowało wielką awanturę w
Hyde Parku. Dziesięć lat później to religia wywołała zamieszki na East
Endzie: przyczyną był ignorancki lęk przed papizmem, a nie głód biedoty.
To nieprawda, że panowała powszechna znieczulica. Z ubóstwem walczono
udostępniając darmowe szpitale i bezpłatne szkoły oraz powołując
towarzystwa mieszkaniowe. Ideały wiktoriańskie wywodziły się ze
średniowiecza, a dotyczyło to architektury, religii, dobroczynności i
rycerskich postaw. Okrucieństwo tamtych czasów miało charakter naukowy:
jego najgorsze przejawy były produktami myśli nowożytnej, takie jak
panoptikony, Benthamowskie więzienia z izolatkami i ciężkimi robotami
oraz przytułki prowadzone w duchu społecznego darwinizmu. Ale w celach
więziennych były przynajmniej ubikacje (które później usunięto), a w
przytułkach dokonywano inspekcji. Wiele z nich stało się w dwudziestym
wieku publicznymi szpitalami – nie jest to powód do dumy. (…)
Ogromne zmiany spowodowane zostały przez wynalazki. Oceniając w tej
gazecie dobiegający końca wiek XIX, Sir Edwin Arnold wyróżnił maszynę
do szycia i mechanizację rolnictwa. Ta pierwsza pozwoliła skończyć z
mozolnym szyciem ręcznym, a kosiarki i młockarnie przyspieszyły proces
wyludniania się wsi i migracji do miast.
Głównym czynnikiem przemian społecznych była kolej parowa, ale wielką
rolę demokratyzacyjną odegrał też bicykl, kiedy prosperity objęła
miliony urzędników i handlowców – oraz ich żony i ukochane. Wiktorianów
wcale nie szokował widok nóg i za przykładem królowej bardzo
interesowali się seksem. Szerząca się prostytucja była potępiana, ale
tolerowana. Namiastką seksu były moda, taniec i śpiew. Dla mody nic nie
było zbyt wyzywające: przypomnijmy sobie tiurniury. Kobiety odsłaniały
do tańca ramiona. Śpiew w duecie stwarzał okazję, by chłopak i
dziewczyna prawie przytulali się do siebie.
Kiedy małżeństwo zostało zawarte, dla kobiet oznaczało to dziesięć albo
i dwadzieścia lat rodzenia dzieci. Pojawił się jednak promyk światła:
znieczulenie. W 1853 roku królowa Wiktoria spopularyzowała stosowanie
znieczulenia przy połogu – był to chloroform – rodząc księcia Leopolda.
"Gdybym miał wybrać jeden szczególnie chwalebny dar tego stulecia –
pisał sir Edwin w 1900 roku – z pewnością byłoby to odkrycie i
zastosowanie środków znieczulających. To jest największy jak dotąd
triumf odniesiony w mrocznych obszarach bólu i śmierci".
Środki znieczulające były ukoronowaniem najbardziej podstępnego ze
wszystkich wiktoriańskich wynalazków: wygody. W czasach georgiańskich
siadano na krzesłach z podłokietnikami, a teraz w głębokich fotelach. W
miejsce trzęsących dyliżansów pojawiły się wagony kolejowe, którymi
można było podróżować, siedząc jak w salonie. Centralne ogrzewanie
dostarczało domowego ciepła nawet do instytucji publicznych.
Odkrycie komfortu wydawało się odwróceniem grzechu pierworodnego.
Zamiast zarabiać na chleb w pocie czoła, mieliśmy maszyny, które będą
za nas pracować, a wolny czas miała nam wypełnić edukacja. Stało się
inaczej. My, spadkobiercy epoki wiktoriańskiej, pracujemy więcej niż
kiedykolwiek, po czym koi nas wieczorna telewizja.
Zaczęliśmy doceniać elementy wiktoriańskiego życia, którym, pogardzali
Starchey i Bloomsbury. Upływ ponad stu lat pozwala znów dostrzegać
pewne uroki. Podziwiamy kanały Bazalgette’a; domki rzemieślników
uważamy za "wymarzone". Przekształcamy gotycką parowozownię w St
Pancras w świetny bar, a powieści Dickensa w seriale telewizyjne.
Ale podczas gdy Gladstone chodził pieszo, jeździł konno lub podróżował
tramwajem konnym – choć był człowiekiem zamożnym, nigdy nie pozwalał
sobie na luksus wzięcia taksówki – my jeździmy samochodami i
dostarczamy nasze dzieci do szkoły, jak partie delikatnych owoców
cieplarnianych. Siedzimy pośród ruin osiągnięć ludzi epoki
wiktoriańskiej jak Sasi pośród rozbitych kolumn Forum Romanum:
odnawiamy ich biblioteki, ale opróżniamy je z książek; oglądamy ich
obrazy, ale sami nie umiemy malować; podziwiamy ich architekturę (w
sposób protekcjonalny), ale nie budujemy niczego, co byłoby trwałe lub
akceptowane, gdyby takie się okazało.
Oni nie byli pesymistami, ale jeśli coś wydawało im się złe,
natychmiast zabierali się do naprawy tego. My dorastaliśmy w
przeświadczeniu, że nasze czasy są najlepsze. Teraz, kiedy zostaliśmy
wyrwani z naszego beztroskiego snu, bardzo potrzebujemy wiktoriańskiej
energii, by wydobyć się z tarapatów.
|