
Dr Jung zdiagnozował chorobę jako tzw. kompleks Elektry, spowodowany seksualnym uczuciem chorej do ojca
Była
pierwszą osobą leczoną metodą psychoanalizy doktora Zygmunta Freuda,
a potem współpracowniczką i kochanką innego legendarnego psychiatry,
Carla Gustava Junga. Ale tragiczna historia Sabiny Spielrein to coś
więcej niż tylko dzieje nowoczesnej psychiatrii. To także krótki kurs
historii XX wieku.
Źródło: Tygodnik Powszechny
Naftula Spielrein był warszawskim kupcem. Rozsadzała go dynamika. Znamy
taką postać z polskiej literatury. To młody Wokulski. Spielrein z żoną,
z domu Lubelską, pojechali w głąb Rosji szukać szczęścia. Osiedli
w Rostowie nad Donem. Dorobili się dużych pieniędzy. Życie żydowskiego
kupca w carskiej Rosji nie było łatwe. Ale dla Spielreina wszystkie
przeszkody były do pokonania. Zmienił nazwisko na Nikołaj Arkadowicz
Spielrein i kupił sobie status kupca I gildii, którego nie obowiązywał
zakaz mieszkania na wschód od wprowadzonej przez rząd "linii
osiedlenia", za którą miały być "tereny wolne od Żydów". Zasymilował
się, został Rosjaninem.
Na Rosjan Spielreinowie wychowali też dzieci: dwie córki i trzech
synów. Starsza z córek, urodzona w 1885 r. Sabina, od najmłodszych lat
zwracała uwagę wybitną inteligencją. Gdy miała 5 lat, rodzice w trosce
o jej przyszły rozwój zdecydowali się odesłać ją do rodzinnej Warszawy,
gdzie mogła dostać więcej bodźców rozwojowych niż w Rosji. Do Rostowa
wróciła dopiero, gdy miała iść do gimnazjum. Ukończyła je ze złotym
medalem, choć nauczycielom nie za bardzo odpowiadało, że najlepszą
uczennicą jest Żydówka. Jej inteligencja, wiedza i wrażliwość były
jednak bezdyskusyjne. Można mówić nawet o nadwrażliwości i afektowanej
miłości do literatury. Młoda dziewczyna na skraju dorosłości była
rosyjską inteligentką w najlepszym sensie tego słowa.
Pacjentka, muza, obiekt
I wtedy rodzinę dotknęła tragedia. Młodsza siostra Sabiny zachorowała
na tyfus brzuszny i zmarła. Sabina ciężko przeżyła śmierć siostry.
Załamała się psychicznie. Skarżyła się na silny ból głowy, trwający
tygodniami. Zrozpaczeni rodzice zdecydowali się wysłać córkę na
rekonwalescencję psychiatryczną do Szwajcarii. Wybrali renomowaną
klinikę Burghölzli w Zurychu, gdzie została oddana pod opiekę młodego
jeszcze i nieznanego doktora Carla Gustava Junga, jednego z twórców
psychoanalizy.
Jung rozpoznał u Spielrein "psychozę histeryczną" i postanowił
rozpocząć leczenie wedle metody świeżo (ok. 1902 r.) opracowanej przez
jego przyjaciela, głośnego już doktora Zygmunta Freuda z Wiednia.
Sabina stała się pierwszą w historii pacjentką leczoną metodą
psychoanalizy. Jung na bieżąco wymieniał się korespondencyjnie
z Freudem uwagami na temat jej leczenia. Trwało kilka miesięcy, ale
związek Junga ze Spielrein miał potrwać dłużej.
Dr Jung zdiagnozował chorobę jako tzw. kompleks Elektry, spowodowany
skrywanym seksualnym uczuciem chorej do ojca. Do klasyki psychoanalizy
przeszły zanotowane w trakcie badania relacje młodej pacjentki o ojcu,
który narzucał jej surowe, wysokie wymagania, a jednocześnie narzucił
"dominujący" zwyczaj całowania go przez dzieci w rękę. Innym klasycznym
tekstem psychoanalizy stał się zapis jej opowieści (wywołanej podczas
badania) o tym, jak w wieku 13 lat chciała umrzeć z powodu zbyt słabej
akceptacji przez ojca (planowała utopić się zimą w lodowatej wodzie).
Wówczas były to teksty rewolucyjne; dziś krytycy podchodzą do nich
z dystansem, a nawet poddają w wątpliwość diagnozę i istnienie choroby.
Tymczasem Sabina została asystentką Junga. Prowadziła jego notatki,
dyskutowała nad metodami badawczymi, robiła mu herbatę i dbała, by miał
sprzyjającą pracy i koncentracji atmosferę. Z czasem została też jego
kochanką. Była najprawdziwszą muzą Wielkiego Psychologa. Pisała do
Junga, że pragnie mieć z nim syna, któremu da na imię Zygfryd (Junga
fascynowała teutońska mitologia), a który będzie "kwintesencją
i uosobieniem najlepszych cech rasy aryjskiej i żydowskiej".
Istnieje koncepcja, że Freud zorientował się, iż Spielrein jest dla
Junga – nieusatysfakcjonowanego w swym małżeństwie – "utraconym rajem",
i dyskretnie, w pełni świadomie popychał go do angażowania się
w romans, traktując Sabinę cynicznie jako "obiekt terapeutyczny".
Niektórzy uważają, że głośny spór Junga z Freudem o rozumienie pojęcia
"libido", który doprowadził do zerwania ich znajomości, miał w tle
osobę Spielrein. We wrześniu 1907 r. na I Międzynarodowym Kongresie
Psychiatrycznym w Amsterdamie Jung przedstawił przypadek Spielrein jako
zakończoną sukcesem próbę leczenia histerii metodą Freuda.
Cicha współtwórczyni psychoanalizy
Ona sama po wyleczeniu podjęła studia medyczno-psychologiczne i w 1911
r. obroniła na uniwersytecie w Zurychu pierwszą w historii pracę
doktorską w dziedzinie psychoanalizy: na temat seksualnych uwarunkowań
schizofrenii. Spielrein interesowała się rolą seksu w dewiacjach i przy
leczeniu chorób psychicznych. Na podstawie obserwacji klinicznych
i codziennych dyskusji z Jungiem, a później także z Freudem, zaczęła
formułować ogólną teorię o wpływie kompleksów seksualnych na psychikę
i o seksualizmie jako jednej z wiodących sił ludzkiej aktywności.
Swoją inteligencją i wnikliwością spostrzeżeń fascynowała nie tylko
Junga, ale i Freuda. Ten ostatni zaprosił ją na swoje seminarium zwane
"Środową Społecznością", gdzie stała się jednym z aktywniejszych
uczestników zebrań, i rekomendował ją na członka Wiedeńskiego
Stowarzyszenia Psychoanalitycznego (dziś legendarnego). Od kilkunastu
lat coraz więcej mówi się o tym, że to ona zwróciła uwagę Freuda na
znaczenie seksu dla psychiki człowieka i w gruncie rzeczy ona jest
twórcą psychoanalizy. Jako dowód przytacza się porozrzucane w różnych
miejscach w papierach Freuda i Junga uwagi na temat jej roli w życiu
intelektualnym ich środowiska.
Cała historia zakończyła się dość nagle: o romansie Junga
z pacjentką-asystentką dowiedzieli się żona Junga i dyrektor kliniki.
Ten ostatni uznał zachowanie Junga za niezgodne z etyką lekarza
psychiatry i zażądał od niego zmiany miejsca pracy. A żona napisała
o związku męża z Sabiną do jej rodziców do Rosji. Jung z Freudem
zastanawiali się, jak rozwiązać problem. Niektórzy historycy sądzą, że
irytowało ich to, iż Spielrein może być potencjalnie traktowana jako
współautorka ich koncepcji i odebrać im sławę.
Nie znamy detali całej sprawy. W każdym razie Sabina Spielrein została
przekonana, że ma wrócić do domu pod opiekę rodziców, a tam została
niezwłocznie wydana za mąż – za lekarza z Rostowa Pawła Naumowicza
Scheftela. Czytelnik dostrzeże tu zapewne podobieństwo z historią
opowiedzianą przez Gabrielę Zapolską w "Moralności pani Dulskiej"...
Dla każdego coś...
Potem historia Sabiny Spielrein została zapomniana. Aż do roku 1979,
gdy w piwnicy jednej z willi w Genewie, gdzie niegdyś mieścił się
instytut psychoanalityczny, odnaleziono jej notatki i dziennik, które
zostawiła na przechowanie, wyjeżdżając do Rosji.
Psychoanaliza i jej historia budzi olbrzymie zainteresowanie, toteż
papiery Spielrein przyciągnęły uwagę. No i występujące tam nazwiska. Od
tego czasu napisano o niej kilka książek, wydano jej "Dzieła zebrane"
i "Korespondencję", nakręcono dwa filmy, powstało też widowisko
muzyczne.
Feministki dojrzały w niej "matkę psychoanalizy", skrywaną przez spisek
mężczyzn, którym męska duma nie pozwoliła pogodzić się z tym, że
rewolucji w psychologii dokonała kobieta; historia związku Junga
i Spielrein miała ponadto dowodzić, że bez opieki kobiety i jej mądrego
przewodnictwa nawet taka indywidualność jak Jung nie byłaby w stanie
nic wymyślić. Prześmiewcy napawali się tym, że Freud – symbol
wyzwolenia od stereotypów i więzów tradycji – w trudnej sytuacji
obyczajowo-społecznej zachował się tak samo jak ogólnie wyśmiewany
mieszczański kołtun. "Rewizjoniści" wśród historyków nauki uznali, że
znaleźli spektakularny przykład, jak stare autorytety wykorzystują
i pasożytują na dorobku młodych i nieznanych. Antymoderniści
przedstawiają dzieje Spielrein jako historię o moralnym upadku
i zagubieniu się cywilizacji europejskiej. Nawet antysemici znajdują tu
coś dla siebie – i mogą się odwołać do wątku destrukcyjnej "żydowskiej
obsesji seksem"...
Dla "alternatywnych" historiozofów casus Spielrein
i jej historia jako przedmiot refleksji kończy się w zasadzie na jej
wyjeździe do Rosji. Wszystkie elementy niezbędne do dramaturgii
problemów, które ich interesują, już są, a jej wyjazd do Rosji, czyli
"nigdzie", odejście z "cywilizowanego świata" ma wymiar antycznej
tragedii.
Ale historia Sabiny Spielrein ma dalsze rozdziały.
Psychologia "antyburżuazyjna"
Po ślubie małżonkowie – za pieniądze rodziców – szybko wyjechali do
Europy, do Berlina. Sabina pracowała w jednym z tutejszych instytutów
nad aplikacją psychoanalizy do studiów nad psychiką dzieci. W 1914 r.
jej mąż zdążył jeszcze opuścić Niemcy i wrócić do Rosji, by wstąpić do
wojska, a ona z córką przedostały się do Szwajcarii. Wojnę spędziły
w Lozannie, zaś po jej zakończeniu przeniosły się do Genewy, gdzie
Spielrein podjęła współpracę ze znanym szwajcarskim filozofem
i pedagogiem Jeanem Piagetem, odpowiadając w jego zespole za
problematykę chorób psychicznych u dzieci i zwracając jego uwagę –
a tym samym uczulając całą myśl pedagogiczną – na sprawy dziecięcego
seksualizmu.
W 1923 r., reagując na wezwanie braci, którzy wszyscy byli wybitnymi
naukowcami i opowiedzieli się po stronie władzy radzieckiej (nawet
ojciec-kapitalista stał się aktywistą walki z analfabetyzmem na
południu Rosji), i mając zapewnienie, że będzie mogła pracować jako
psychoanalityk, Spielrein pojechała do ZSRR. W Moskwie, w panującej
jeszcze rewolucyjnej atmosferze, psychoanaliza cieszyła się
przychylnością władz, które miały nadzieję, że stanie się ona
rewolucyjną odpowiedzią na "burżuazyjną psychologię". Spielrein dostała
uprzywilejowaną pracę ordynatora psychiatrii dziecięcej
w uniwersyteckim szpitalu i mieszkanie w prestiżowym "Domu Naukowca".
Pech chciał, że psychoanalizą interesował się zwłaszcza Lew Trocki, pod
którego patronatem Spielrein (wraz z innym wybitnym psychologiem Verą
Szmidt) otrzymała możliwość prowadzenia eksperymentalnego domu dziecka
(przedszkola), gdzie za pomocą nowoczesnych metod psychologicznych
miano pracować nad ukształtowaniem nowego człowieka, czującego się
swobodnie, nieobciążonego balastem krępujących umysł stereotypów,
i przez to kreatywnego. Spielrein i Szmidt chciały udowodnić, że można
takiego człowieka ukształtować przez odpowiednie wychowanie w wieku
przedszkolnym.
Przedszkole imienia Solidarności Międzynarodowej miało specjalną
pozycję. Patronat nad nim przejęły niemieckie związki zawodowe. Na
życzenie organizatorek w Berlinie wykonano zestaw mebli dziecięcych
(wyłącznie białych, bo podobno obcowanie z tym kolorem miało rozbudzać
kreatywność). Do przedszkola przyjęto 12 dzieci, którymi opiekowało się
18 wychowawców (cały personel przedszkola liczył ponad 50 osób). Także
Józef Stalin zainteresowany był przedszkolem; jednym z dwunastki
"przedszkolaków" był jego dwuletni syn Wasilij. Co jakiś czas do
przedszkola wpadał Trocki, a z Niemiec przyjeżdżał przyglądać się
eksperymentowi Wilhelm Reich, jeden z autorów zastosowania analizy
psychoanalitycznej do badań społecznych (w przyszłości autor
psychoanalitycznej interpretacji faszyzmu).
Między dwoma totalitaryzmami
Właśnie to zainteresowanie Trockiego przedszkolem nie wyszło na dobre
eksperymentowi... Gdy został on wyklęty i wygnany, przedszkole "za
karę" zlikwidowano, a psychoanalizy zakazano. Samo słowo stało się
"ideologiczną dywersją", zaś Sabina Spielrein musiała zająć się
"pedologią", czyli ad hoc
utworzoną dziedziną wiedzy o problemach psychicznych dzieci. Po kilku
miesiącach została "przekonana", że powinna się przenieść do Rostowa,
gdzie się urodziła. Inny jej kolega z Instytutu Psychoanalitycznego,
wybitny psycholog prof. Luria, dostał w tym czasie "propozycję nie do
odrzucenia" przeniesienia się do Kazania... Cały zespół i tak miał
szczęście: nie zostali rozstrzelani, nie pojechali do łagrów,
a w nowych miejscach nie czekały na nich warunki gorsze od przeciętnych.
Spielrein została więc psychiatrą dziecięcym w miejscowym szpitalu,
a później lekarzem szkolnym. Niewiele wiemy o jej dalszym życiu, choć
udawało jej się od czasu do czasu przesłać przyjaciołom w Europie
Zachodniej swój kolejny artykuł. Ukazywały się tam drukiem, ostatni
w 1931 r. (mimo to Spielrein pozostawała nadal na wolności; oto
następna zagadka w życiu tej kobiety). To już wydawał się koniec jej
życia publicznego. A przecież, gdy opuszczała Moskwę, miała dopiero 39
lat...
W Rostowie zeszła się z powrotem z mężem, choć ten w zdążył założyć już
nową rodzinę. W 1926 r. urodziła drugą córkę. Tymczasem w latach 30. do
łagrów trafili – i tam zaginęli – wszyscy trzej bracia Sabiny (w tym
Izaak, twórca rosyjskiej psychologii pracy i ergonomii). Mąż zmarł
w 1936 r.; jest podejrzenie, że było to samobójstwo, w celu uniknięcia
aresztowania. Osoby, które ją wtedy znały, twierdziły, że drobna, źle
ubrana (wedle europejskich standardów) i postarzała, wyglądała jak
zaniedbana "sowietska żenszczina".
Gdy Niemcy zaatakowały Związek Sowiecki i ich wojska zbliżyły się do
Rostowa, odmówiła wyjazdu przed zbliżającym się frontem. Na argumenty,
że Niemcy zabijają Żydów, odpowiadała, że zna dobrze Niemcy i Niemców,
i że jest to wymysł sowieckiej propagandy, aby wzbudzić nienawiść do
najeźdźcy. Ostatni raz widziano ją 11 sierpnia 1942 r. w kolumnie
pędzonej na rozstrzelanie do jednego z podmiejskich jarów. Podobno
robiła wrażenie nieobecnej. Z obu boków szły jej córki. Zapewne miała
przed sobą kilkadziesiąt minut życia.
W 2002 r., gdy stała się znana w świecie, w Żmijewskiej Bałce (wąwozie)
pod Rostowem, gdzie prawdopodobnie spoczywają jej szczątki – wraz ze
szczątkami 27 tys. innych Żydów z Rostowa – umieszczono tablicę
z napisem, który sama wymyśliła w swym testamencie jeszcze
w studenckich czasach w Szwajcarii: "Byłam kiedyś człowiekiem.
Nazywałam się Sabina Spielrein".
Jej historię można dziś opowiedzieć na wiele sposobów:
psychoanalityczny, feministyczny, polityczny, historiozoficzny,
moralny. Wielka jest liczba światów, w jakich żyła ta kobieta.
Wydawałoby się, że nie ma żadnego związku między elegancką Berggasse
w Wiedniu (gdzie funkcjonał salon Freuda), Pałacem Wilsona w Genewie
(gdzie pracował Jean Piaget), willą w Moskwie (gdzie działało
"przedszkole pod specjalnym nadzorem") i obskurną "komunałką"
w Rostowie. A jednak jest – jedno życie, które można potraktować jako
symboliczną egzemplifikację neurotycznego XX wieku.
|