Na przełomie października i listopada 1918 r. wobec rozpadu monarchii
austro-węgierskiej i zapowiedzi bliskiej klęski Niemiec Polacy coraz
wyraźniej odczuwali, że odbudowa niepodległego państwa polskiego jest
bliska.
Zaistniała sytuacja międzynarodowa była dla Polski wyjątkowo
korzystna. Cztery lata wcześniej, w chwili wybuchu I wojny światowej,
Polacy mogli jedynie pomarzyć o tym, że w momencie jej zakończenia
wszystkie trzy państwa zaborcze będą właściwie bezsilne.
Szansy
danej przez historię Polacy nie zmarnowali i aktywnie przystąpili do
przejmowania władzy na ziemiach polskich okupowanych przez państwa
centralne.
Źródło: Nauka w Polsce serwis PAP
W Cieszynie już od 19 października 1918 r. działała i sprawowała
funkcje rządowe Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego pod przewodnictwem
księdza Józefa Londzina.
28 października 1918 r. w Krakowie
posłowie polscy do parlamentu austriackiego powołali Polską Komisję
Likwidacyjną, która dwa dni później przejęła władzę w Galicji. Na jej
czele stanął Wincenty Witos, przywódca PSL "Piast".
31
października rozpoczęto przejmowanie władzy w okupowanej przez
Austro-Węgry części Królestwa. W nocy z 6 na 7 listopada w zajętym kilka
dni wcześniej Lublinie powołano Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki
Polskiej, którego premierem został Ignacy Daszyński, przywódca
galicyjskich socjalistów.
W Warszawie od września 1917 r.
działała powołana przez Niemcy i Austro-Węgry Rada Regencyjna. Jej
członkami byli książę Zdzisław Lubomirski, arcybiskup Aleksander
Kakowski i hrabia Józef Ostrowski.
W grudniu 1917 r. Rada
Regencyjna utworzyła gabinet ministrów, na czele którego stanął Jan
Kucharzewski. Na początku listopada 1918 r. regenci zdawali sobie
sprawę, że ich polityczna rola dobiega końca i starali się powołać
rząd, który miałby szerokie poparcie społeczne i któremu mogliby oddać
władzę z przekonaniem, że w możliwie krótkim czasie przeprowadzi on
wybory do Sejmu.
Sytuację polityczną w Warszawie zmieniło w
sposób zasadniczy przybycie 10 listopada 1918 r. specjalnym pociągiem z
Berlina uwolnionego z twierdzy magdeburskiej Józefa Piłsudskiego. Na
Dworcu Głównym powitał go m.in. reprezentujący Radę Regencyjną książę
Zdzisław Lubomirski. Tuż po przybyciu do Warszawy Józef Piłsudski odbył
rozmowy z członkami Rady Regencyjnej. W ich wyniku zrezygnował z
planowanego wyjazdu do Lublina, gdzie od trzech dni na wyzwolonych
terenach działał Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej z Ignacym
Daszyńskim na czele. Rząd ten zresztą na wiadomość o powrocie
Piłsudskiego z Magdeburga oddał mu się do dyspozycji.
Na
decyzję Piłsudskiego o pozostaniu w stolicy bez wątpienia miał wpływ
fakt, iż w dniu jego przybycia do Warszawy niemiecka okupacja była już w
stanie rozkładu i perspektywa utworzenia Rządu Narodowego w stolicy
wydawała się bardzo bliska.
Generalny Gubernator gen. Hans von
Beseler potajemnie opuścił miasto, a POW razem z żołnierzami Polskiej
Siły Zbrojnej, będącej pod rozkazami Rady Regencyjnej, przystąpiły do
rozbrajania stacjonujących w Warszawie oddziałów niemieckich.
Na
ogół akcja rozbrajania przebiegała bez walki, choć zdarzały się również
ostre starcia. Do zaciętych walk doszło m.in. przy opanowywaniu
Ratusza i Cytadeli.
Żołnierzy niemieckich wraz z urzędnikami w
Warszawie było ok. 30 tys., natomiast w całym Królestwie 80 tys. Jeśli
dodać do tego wojska niemieckie stacjonujące na froncie wschodnim,
których liczebność wynosiła ok. 600 tys., to widać wyraźnie, iż gdyby
jednostki niemieckie zamierzały stawiać opór, to wówczas powstające
państwo polskie znalazłoby się bez wątpienia w sytuacji krytycznej. Na
szczęście większość niemieckich żołnierzy myślała wówczas przede
wszystkim o tym, jak najszybciej powrócić do domów.
Problemem
ewakuacji niemieckiej armii Józef Piłsudski zajął się zaraz po
przybyciu do stolicy. Jeszcze 10 listopada doszło do jego spotkania z
niemiecką Centralną Radą Żołnierską. W wyniku zawartych porozumień do
19 listopada ewakuowano jednostki niemieckie z Królestwa. Przyjazd
Piłsudskiego do Warszawy wywołał powszechny entuzjazm jej mieszkańców i
tylko o jeden dzień wyprzedził wiadomość o tym, że w okolicach
Compiegne delegacja rządu niemieckiego podpisała zawieszenie broni,
które kończyło działania bojowe I wojny światowej.
W tych dniach
Polacy uświadomili sobie, że po latach niewoli odzyskali
niepodległość. Atmosferę tej wyjątkowej chwili tak opisywał Jędrzej
Moraczewski: "Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki
ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony.
Nie ma +ich+. Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na
zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy
wolni od pijawek, złodziei, rabusiów, od czapki z bączkiem, będziemy
sami sobą rządzili. (...) Kto tych krótkich dni nie przeżył, kto nie
szalał z radości w tym czasie wraz z całym narodem, ten nie dozna w
swym życiu najwyższej radości".
11 listopada 1918 r. Rada
Regencyjna "wobec grożącego niebezpieczeństwa zewnętrznego i
wewnętrznego, dla ujednolicenia wszelkich zarządzeń wojskowych i
utrzymania porządku w kraju" przekazała władzę wojskową i naczelne
dowództwo wojsk polskich, jej podległych, brygadierowi Józefowi
Piłsudskiemu. Trzy dni później Rada Regencyjna rozwiązała się,
oświadczając jednocześnie, iż "od tej chwili obowiązki nasze i
odpowiedzialność względem narodu polskiego w Twoje ręce, Panie Naczelny
Dowódco, składamy do przekazania Rządowi Narodowemu".
Józef
Piłsudski mając powszechne poparcie społeczne zdecydował się przejąć
władzę od regentów, podkreślając w ten sposób jej ciągłość i legalny
charakter. Nie wszyscy byli zadowoleni z tej procedury, wskazując na to,
iż Piłsudski nie powinien być sukcesorem instytucji powołanej do życia
przez okupantów.
Bez względu na te komentarze Józef Piłsudski
stał się rzeczywistym przywódcą tworzącego się państwa polskiego. Rząd
lubelski rozwiązał się, Rada Regencyjna ustąpiła, a Polska Komisja
Likwidacyjna zaakceptowała istniejącą sytuację.
13 listopada
właśnie szefowi rozwiązanego rządu lubelskiego Ignacemu Daszyńskiemu
Piłsudski powierzył misję tworzenia nowego gabinetu. Zakończyła się ona
jednak niepowodzeniem, przede wszystkim z powodu sprzeciwu stronnictw
prawicowych, zwłaszcza Narodowej Demokracji.
Ostatecznie 18
listopada pierwszy oficjalny rząd niepodległej Polski utworzył inny
socjalista Jędrzej Moraczewski, który nie wzbudzał tak wielkich obaw
prawicy, jak Daszyński. Cztery dni później 22 listopada 1918 r. nowy
rząd opracował, a Józef Piłsudski zatwierdził "Dekret o najwyższej
władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej".
Na mocy tego
dekretu, który był swego rodzaju ustawą zasadniczą, Piłsudski obejmował
jako Tymczasowy Naczelnik Państwa "Najwyższą Władzę Republiki Polskiej"
i miał ją sprawować do czasu zebrania się Sejmu Ustawodawczego.
Dekretem z 28 listopada 1918 r. wybory do Sejmu zarządzone zostały w
dniu 26 stycznia 1919 r.
Listopad 1918 r. był dopiero
początkiem budowy niepodległej Polski i początkiem walki o jej granice.
29 listopada 1918 r. Józef Piłsudski zwracając się w Belwederze do
grona najbliższych współpracowników tak mówił o odzyskanej
niepodległości: "Jest to największa, najdonioślejsza przemiana, jaka w
życiu narodu może nastąpić. Przemiana, w której konsekwencji powinno
się zapomnieć o przeszłości; powinno się przekreślić wielkim krzyżem
starem porachunki (...) A czas przed nami jest krótki i tylko wspólnym
wysiłkiem możemy zdecydować na jakiej przestrzeni, w jakich granicach
naszą wolność obwarujemy i jak silnie staniemy na nogach, zanim dojdą z
powrotem do siły i pełnego głosu sąsiedzi ze wschodu i z zachodu". MJS
|